z Barbadosu


Wyobraźcie sobie, że lecicie w dalekie miejsce, mając ograniczony budżet.
Na wyspę, o której mowa że to jedna z najdroższych wysp na Karaibach. Podczas ponad ośmiogodzinnego lotu pytacie nawet osobę, która siedzi obok, czy to jej pierwsza podróż w tym kierunku, a ona odpowiada że mieszka tam i po kolejnej wymianie zdań jest bardzo zdziwiona, że nie macie zarezerwowanego noclegu.

Wysiadacie z samolotu, bucha w Was ciężkie tropikalne powietrze, przez co natychmiast czujecie zmęczenie, a Wy nie jesteście pewni dokąd pójść z bagażem na plecach po wyjściu z lotniska. Zmieniacie spontanicznie zdanie, że jednak nie udajecie się do miasta tylko do miejsca wskazanego w przewodniku jako tańsze od pozostałych. Omijacie taksówkarzy oferujących transport za 20$ i udajecie się na przystanek autobusowy, gdzie płacicie 1$. W autobusie nie ma ani jednego turysty, ale jest uprzejmy kierowca, który mówi Wam po kwadransie, że jesteście już na przystanku, na którym chcieliście wysiąść.
Mijacie kolejne hotele, w których ceny są kilkukrotnie za duże na Wasze możliwości, tracicie wiarę i poczucie sensu by iść dalej. Po raz ostatni pytacie jednego z mijających Was tubylców o możliwie najtańszy guesthouse a on wskazuje drogę. Docieracie i są pokoje na Wasz budżet. Jest nawet prąd więc czujecie po raz kolejny ulgę bo można naładować telefon i netbook. Czasami jest też internet.
W ten sposób mijają największe obawy ostatnich dni. Wychodzicie rozejrzeć się po okolicy. Wszyscy się do Was uśmiechają i witają. Siadacie w małej knajpce, gdzie dostajecie zupę dnia i nieważne z czego jest zrobiona, bo po 2 dniach jecie coś ciepłego i smacznego. Jest też świeży sok z ananasów. I gra muzyka :)
Kobieta ze stolika obok widząc aparat podpytuje, czy lubicie robić zdjęcia. Przysiadacie się.
Student z Polski i nauczycielka matematyki z Pensylwanii opowiadają sobie w jaki sposób samotnie dotarli na wyspę. Dla niego to pierwszy dzień na wyspie, dla niej przedostatni i dzieli się z Wami spostrzeżeniami. Głównym jest, że okolica jest bezpieczna i przyjazna.
Przed zachodem słońca zdążyliście jeszcze sprawdzić, że woda w oceanie jest przeźroczysta.

Jestem na Barbadosie! :)

PS. Jedna z wielu niespodzianek dzisiejszego dnia.
Zrozumiałem, dlaczego porządniejsze przewodniki zwracają uwagę na to że w autobusie na Barbadosie trzeba mieć odliczoną kwotę.
Kasa u kierowcy działa na zasadzie częściowo przeszklonej skarbonki:) Wrzucacie monety lub banknot, kierowca patrzy przez szybkę ile wrzuciliście i poruszając dźwignią powoduje że pieniądze spadają niżej do potężnej puszki gdzie już ich nie widać :)

5 komentarzy:

  1. Sympatyczna forma relacji- zmniejsza się dystans pomiędzy czytającym a odległą resztą świata. Słowo "Barbados"? Do tej pory miałam ledwie dwa skojarzenia : 1/...że Małe Antyle 2/...i że nazwa tej wyspy pojawiała się w pewnych kalkulacjach myślowych bohatera "Wyspy Robinsona" A. Fiedlera. Marcinie- dziękuję Ci za przywitanie się z Barbadosem! Było mi prawie realnie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bożeno, bardzo dziękuję za komentarz, to pierwszy na tym blogu :)
    Lubię pisać i fotografować tak by zmniejszać dystans o którym piszesz więc jest mi podwójnie miło że to wciąż działa! Zaglądaj, polecaj proszę :)
    Mam tutaj właśnie poranek, pakuję aparat i podręczną torbę i ruszam zaraz w wyspę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześc, czytam Twojego bloga z zapartym tchem. Jest to chyba jedyna polska relacja z pobytu na Barbadosie (przynajmniej do innych nie dotarłam). Wybieram się na wyspę w marcu tego roku w podobnym plecakowym klimacie jak Ty. Czy mógłbyś się podzielić Twoimi spostrzeżeniami z pobytu tam, a także informacjami praktycznymi? Jest to moja pierwsza podróż, więc wszystko jest ważne, a najbardziej chyba spina budżet i pytanie czy wytrzyma on zapędy zwiedzacza jakie mam:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Igo,
      Nawet nie wiesz jak miło jest czytać takie komentarze, cieszę się że znalazłaś tu coś dla siebie :)
      Jeśli chodzi o budżet, wybrałaś ten droższy czas w roku, wyższy sezon na Barbadosie, a sama wyspa w porównaniu do innych karaibskich jest droga.
      Ale skoro już wiesz, że lecisz to ciesz się tym bo to naprawdę urokliwa wyspa.
      Dobrze jest szczegółowo przeszukać stronę barbados.org. Często oficjalne strony państw są nastawione na reklamy droższych hoteli, ta strona jednak zawiera dużo cennych informacji, w tym także najtańsze noclegi.
      Ja lecąc w sezonie na Barbados zarezerwowałbym jakiś hostel choć na kilka dni z wyprzedzeniem aby mieć pewność że nie będę musiał płacić 2 czy 3x więcej niż jestem w stanie.
      Jeśli uda Ci się sprecyzować pytania (wtedy byłoby mi łatwiej) napisz proszę maila na marcin@wyprawawnieznane.pl, postaram się podpowiedzieć :)

      Usuń
    2. Zapomniałem o jednym, najważniejszym!
      Moim zdaniem Barbados to jedno z lepszych miejsc na pierwszą daleką/samotną podróż. Jeśli postępujemy rozsądnie to jest tam naprawdę bezpiecznie i przyjaźnie, a miejsce sprzyja częstym zachwytom :)

      Usuń