Barbados: on board



Czas napisać trochę o moim codziennym transporcie. Jest o czym mówić ;)Możecie podróżować po wyspie taksówkami, jednak ta opcja z oczywistych względów odpada. Jeden kurs to minimum kilkanaście, a zazwyczaj kilkadziesiąt dolarów amerykańskich. 

 Ale do wyboru pozostają jeszcze miejskie autobusy, busy albo prywatne minibusy. W nich płaci się 1US$ lub 2B$ (dolary barbadoskie) bez względu na ilość przystanków.


Wszystkie miejskie autobusy mają niebieskie nadwozie z żółtymi pasami. Kursuje ponad 16 linii, zazwyczaj w około półgodzinnych odstępach, w dalszych rejonach wyspy – przynajmniej co 2 godziny.






Zatrzymują się na żądanie na wyznaczonych przystankach. Przystanki dzielą się na to the city i out of city. W południowej i zachodniej części wyspy są dodatkowo nazwane imionami żeńskimi:) Kierowcy są w mundurach co ułatwia sprawę gdy na końcowym przystanku szuka się kogoś kto podpowie w jaki autobus wsiąść – zawsze tłumaczą precyzyjnie i z dużą uprzejmością.
W autobusach obowiązuje zasada no smoking, no drinking, no eating, no music i zwróciłem uwagę, że zawsze jest to przestrzegane.





Busy natomiast są żółte z niebieskimi pasami. Jeżdżą częściej i szybciej i zawsze gra tu głośno muzyka:) I też zatrzymują się raczej tylko na wyznaczonych przystankach.



Do wyboru pozostają też jasne minibusy. Jeszcze szybsze i jeszcze głośniejsze ;) Kierowcy naganiają do siebie ludzi na początkowym przystanku i przez całą drogę. Trąbią gdy zbliżają się do przystanku i wymachują rękoma na pieszych zapraszającym gestem. Zazwyczaj podróżuję numerem 11 na linii Silver Sands – Bridgetown, aby w Bridgetown przesiąść się do autobusu.

Przewodniki nie polecają transportu miejskiego bo „pozostawia wiele do życzenia” i nie rozumiem o co chodzi. Oczywiście bywa tu ciasno, ale warunki są naprawdę dobre. Poza tym jest zdecydowanie taniej.
Lubię podróżować też komunikacją z miejscowymi ponieważ można wtedy sporo zaobserwować i dowiedzieć się o nich i o kulturze tu panującej. Bardzo pozytywne jest to, że wszyscy od najmłodszych do najstarszych, z naprawdę nielicznymi wyjątkami, są tu bardzo zadbani. I mimo że jest tu strasznie gorąco i parno to w autobusie od wszystkich pachnie! Zawsze znajdzie się ktoś bardzo pomocny kto dokładnie wytłumaczy gdzie iść i wskaże dalszą drogę. Ludzie są zazwyczaj ubrani skromnie, ale zdarzają się wyjątki – mężczyźni obładowani pierścionkami, bransoletkami i naszyjnikami Gucci, Tommy Hilfiger, Ralph Lauren czy Dolce Gabbana.

Jeśli chcecie być tubylcami to po wejściu do autobusu pieniądze wrzucacie od razu do przeszklonej w części skarbonki bez pokazywania kierowcy na dłoni ile wrzucacie – zerknie przez szybkę i dźwignią wrzuci pieniądze niżej. Trzeba mieć odliczoną kwotę.



Zwróciłem uwagę, że miejscowi uwielbiają gnieść i składać banknoty do wielkości monet:)
Naprzeciw temu wychodzą ogłoszenia na końcowych przystankach i terminalach z informacją, że banknoty mają być rozłożone i czytelne. Bawi mnie zawsze ostatnie zdanie na tym ogłoszeniu: The Transport Board thanks you for your cooperation. I tak wiele pasażerów nic z tej współpracy sobie nie robi:)

W żółtym minibusie pomocnik kierowcy w odpowiedniej chwili, zazwyczaj pod koniec kursu, sam upomni się o zapłatę. W jasnych minibusach zawsze płaci się przy wysiadaniu. Dopiero jak wyjdziecie z busa to podajecie pieniądze kierowcy przez przednią szybę.

Podczas jednego z dłuższych kursów z południa wyspy do Speighstown na północnym zachodzie widziałem zmianę kierowców czemu towarzyszyła zmiana rolek w kasie i wymiana metalowego pojemnika z pieniędzmi, który od razu po wyjęciu został zaplombowany, bardzo tu pilnują, aby pieniądze nie ginęły od chwili płacenia przez pasażera do rozliczenia.





4 komentarze:

  1. Mam nadzieje,że później pojawi się jeszcze więcej zdjęć z wyspy bo czuje lekkie nienasycenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanno, będzie więcej zdjęć :)
      Staram się jak mogę, trudno jest podczas intensywnej podróży zamieszczać materiał regularniej :)
      Cieszę się i dziękuję, że do mnie zaglądasz.
      Pozdrawiam z Saint Vincent!

      Usuń
  2. Witam serdecznie,

    W październiku planuję 7 dniową podróż z noclegiem stacjonarnym w ST Lawrence. To będzie krótki choć mam nadzieję, że intensywny pobyt.
    Będę wdzięczna za polecenie must – see places/activities z Twoich doświadczeń z podróży?

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajne i przydatne wskazówki, dziękuję!

    OdpowiedzUsuń